
Słona ambicja? Ego szefa kuchni – Przyprawa, która nie zawsze smakuje
Uwaga! Post nie dla tych, których ego nie mieści się na talerzu do przystawek 💁♀️
Świat gastronomii ma jedną walutę, której nie znajdziesz w cennikach – ego 💥. Niewidzialne, ale wszechobecne. Potrafi przypalić szybciej niż patelnia 🍳 i bywa cięższe niż żeliwny garnek. Szefowie kuchni i restauratorzy pielęgnują je jak najcenniejszą przyprawę 🌶️.
Problem w tym, że ego nie smakuje gościom 🤷. Ci przyszli po jedzenie, atmosferę, może odrobinę magii ✨ – nie po dramaty i kompleksy. A w wielu lokalach to nie kuchnia gra pierwsze skrzypce, tylko charakter właściciela 🎭. Scena jest, aktor jest, a jeśli ktoś powie, że zupa przesolona 🧂, kelner niemiły albo sala przypomina pole bitwy? Reakcja bywa bardziej wybuchowa niż niejedna polityczna afera 💣.
Ego szefa kuchni to często mur 🧱 – między nim a zespołem, gośćmi, rozsądkiem. Zamiast słuchać – poucza 📢. Zamiast przyznać się do błędu – atakuje ⚡. Zamiast rozwijać biznes – buduje katedrę własnej nieomylności 🏰. Owszem, bez ego nie byłoby tylu świetnych restauracji 🍽️, bo gastronomia wymaga uporu i obsesji. Ale to, co napędza, równie łatwo niszczy 🕳️.
Ci, którzy mają dystans, wiedzą, że ego najlepiej smakuje w wersji light – jako przyprawa, nie danie główne 😉. Ci, którzy karmią nim siebie i innych, ryzykują, że zostaną w pustej sali, otoczeni własnym echem 🥀.
Ten felieton potraktujcie jak przystawkę – trochę pikantną, trochę kwaśną 🌶️🍋. Kto ma odwagę na refleksję, przełknie 🤔. Kto ma tylko dumę – obrazi się i wypluje 😤. I dobrze. W gastronomii – jak w życiu – są dwa smaki: uczyć się albo obrażać ⚖️. Półśrodki nie istnieją.
To teraz pytanie do Was – spokojnie, nie musicie odpowiadać na forum (choć możecie, jeśli macie odwagę 😉). Jak poziom Waszego ego wpływa na lokal? A ego pracowników? Ile razy w tygodniu potykacie się o cudze ambicje, a ile o własne? Macie na to receptę, czy wolicie udawać, że problemu nie ma? 💭






